Specjalistka Rachel Barr w rozmowie z The Telegraph podzieliła się strategiami radzenia sobie z emocjami, zmniejszania presji społecznej i kultywowania nawyków sprzyjających dobremu samopoczuciu i współczuciu dla samego siebie.
„Aby żyć lepiej, trzeba przestać walczyć z własnym mózgiem i zacząć traktować go jak sprzymierzeńca”. Opierając się na tej przesłance, neurobiolog Rachel Barr dystansuje się od dogmatów przemysłu dobrego samopoczucia i proponuje inne spojrzenie: kluczem do szczęśliwszego i zdrowszego życia jest zrozumienie i dbanie o mózg, bez forsowania go i poddawania się receptom samopomocy.
Barr, znana ze swojej działalności popularyzatorskiej i obecności w mediach społecznościowych, wzywa do przemyślenia relacji z umysłem i przyjęcia strategii opartych na neurobiologii w celu radzenia sobie z samotnością, stresem i niepewnością.
Swoje powołanie w neurobiologii odnalazła dzięki głębokim osobistym doświadczeniom. Urodzona w Fife w Szkocji, wykształcona na Uniwersytecie w Bristolu i Uniwersytecie Laval w Quebecu, opowiedziała, jak walka jej matki z problemami zdrowia psychicznego miała decydujący wpływ na jej życie.
„Moja matka czuła, że jej mózg spiskuje przeciwko niej” – wspomina Barr w wywiadzie dla The Telegraph. Po śmierci matki zrozumiała, jak ważne jest traktowanie mózgu z empatią, tak jak dba się o dziecko lub zwierzę domowe. To doświadczenie zmotywowało ją do poszukiwania odpowiedzi wykraczających poza tradycyjne dyskursy na temat dobrego samopoczucia.
Krytyka branży wellness i podejście neurobiologiczne
Neurobiolog skrytykowała branżę wellness i samopomocy za przedkładanie korzyści ekonomicznych nad rzeczywiste dobre samopoczucie ludzi. Wyjaśniła w The Telegraph, że niektórzy sprzedają ideę „hakowania” mózgu w celu osiągnięcia szczęścia, chociaż większość tego dyskursu nie ma podstaw naukowych.
Neurobiolog Rachel Barr proponuje traktowanie mózgu jako sojusznika w poprawie dobrego samopoczucia (Ilustracyjne zdjęcie Infobae)
„Musimy przestać postrzegać mózg jako maszynę, którą można zmusić do nieustannej produktywności”, ostrzegła. W obliczu obietnic szybkich rozwiązań zaproponowała podejście oparte na wiedzy neurobiologicznej i akceptacji złożoności ludzkiego umysłu.
Jednym z głównych wyzwań, które identyfikuje, jest samotność, współczesna bolączka mająca głęboki wpływ na mózg i zdrowie psychiczne. Izolacja i wirtualność, powszechne w nowoczesnym życiu, nasiliły to zjawisko, czyniąc je zagrożeniem dla zdrowia i czynnikiem, który może sprzyjać myślom samobójczym.
Wyjaśnił również, że w obliczu długotrwałej samotności mózg przechodzi w stan samozachowawczy: kora skroniowa tylno-górna, odpowiedzialna za przetwarzanie otoczenia społecznego, traci skuteczność, podczas gdy ciało migdałowate, system alarmowy emocji, łatwo się aktywuje. Utrudnia to interakcje i pogłębia izolację.
Samotność, potęgowana przez życie wirtualne, ma negatywny wpływ na kluczowe funkcje mózgu i zdrowie psychiczne (Źródło: Freepik)
Aby przełamać ten cykl, Barr zaproponował świadomą ocenę własnych myśli i emocji. Uświadomienie sobie, że mózg może zniekształcać postrzeganie społeczne, pomaga uniknąć automatycznych negatywnych interpretacji.
„Jeśli czujesz, że interakcja społeczna nie układa się dobrze, uznaj samotność i zastanów się, czy nie interpretujesz sytuacji w niewłaściwy sposób” – radził. Podkreślił znaczenie empatii i przyznawania sobie i innym prawa do błędu, zwłaszcza w sytuacjach stresowych lub żałoby.
Strategie radzenia sobie ze stresem i wzmacniania tożsamości
Stres zajmuje kolejne centralne miejsce w analizie. Wyjaśniła, że w obliczu zagrożeń mózg wytwarza kortyzol, tzw. „hormon stresu”. Jednak powtarzająca się ekspozycja na czynniki stresogenne może wyczerpać receptory odpowiedzialne za regulację tej reakcji i prowadzić do chronicznego stresu.
Naukowiec opowiedziała, że podczas studiów doświadczyła wyczerpania i poczucia nieprzynależności, trudności, które zrozumiała po otrzymaniu diagnozy autyzmu i ADHD.
Zalecała zwalczanie stresu za pomocą „mikro dawek przyjemności”: małych codziennych doświadczeń, które generują spokój i dobre samopoczucie (Ilustracja Infobae)
Aby radzić sobie ze stresem, Barr zaleciła mikrodozowanie przyjemności, czyli włączanie do codziennego życia małych chwil radości. Słuchanie ulubionej piosenki, interakcja ze zwierzętami lub spacer to przykłady czynności, które pomagają mózgowi i ciału odzyskać spokój i zrównoważyć nagromadzony stres.
Ilustruje tę koncepcję swoim doświadczeniem w kawiarni dla kotów w Bristolu, gdzie znalazła ukojenie dzięki kontaktowi ze zwierzętami. Podkreśla również, że ruch powinien być źródłem przyjemności, a nie obowiązkiem, oraz że cele związane z dobrym samopoczuciem powinny być ukierunkowane na osobistą radość i wewnętrzny rozwój, a nie na wygląd fizyczny.
Niepewność i poszukiwanie tożsamości również kształtują refleksję Barra. Potrzeba przynależności, ukształtowana ewolucyjnie, nadal determinuje sposób, w jaki ludzie budują swoją tożsamość i poczucie własnej wartości.
Połączenie skroniowo-ciemieniowe (UTP), obszar mózgu istotny dla zrozumienia własnych emocji i norm społecznych, może być zaburzone przez obecne presje społeczne. Nadmierne skupianie się na dopasowaniu się lub utrzymaniu wizerunku może powodować niepokój i niepewność, zwłaszcza gdy tożsamość opiera się na zewnętrznych sygnałach, takich jak moda lub status.
Aby wzmocnić tożsamość, zasugerowała odkrywanie nowych zainteresowań i zajęć, które mogą zapewnić prawdziwą satysfakcję i poczucie przynależności. Opisała, że po wypróbowaniu różnych stylów w świecie fitnessu, zidentyfikowała się z podnoszeniem ciężarów i treningiem siłowym, gdzie znalazła autentyczną społeczność i tożsamość.
Współczucie dla siebie i dobre samopoczucie emocjonalne
Neurobiolog doszła do wniosku, że współczucie dla siebie jest bardziej spójne i korzystne niż tradycyjna samoocena. Podczas gdy samoocena zależy w dużej mierze od zewnętrznej walidacji, współczucie dla siebie oznacza traktowanie siebie z życzliwością i zrozumieniem, nawet w momentach porażki lub wstydu.
Różne badania, jak wskazała Barr w The Telegraph, wykazały, że współczucie dla siebie sprzyja odporności emocjonalnej i bardziej stabilnej samoocenie. Praktykowanie go polega na uznaniu własnego cierpienia bez zagubienia się w nim oraz na pielęgnowaniu prawdziwego pragnienia osobistego dobrego samopoczucia.
Według naukowczyni prawdziwa zmiana zaczyna się, gdy nauczymy się dbać o własny mózg i rozumieć go, czyniąc go sojusznikiem tożsamości i pewności siebie.