„Bycie lekarzem to pasja”. Historia 68-letniego chirurga bez emerytury

„Bycie lekarzem to pasja”. Historia 68-letniego chirurga bez emerytury

„Nie da się zerwać z tym z dnia na dzień”. Vincenzo Sorisio, 68 lat, był ordynatorem oddziału chirurgii do zeszłego roku, kiedy to przeszedł na emeryturę.

Czy nadal pracuje?

„Tak, oczywiście. Pracuję spokojniej i mniej stresująco, ale nadal wykonuję swoją pracę. Nie pracuję już w takim tempie, jak wtedy, gdy byłem zatrudniony w ASL, teraz wykonuję jedną dziesiątą tego, co wcześniej, ale nadal wykonuję swój zawód”.

Dlaczego?

„Decyzja o zostaniu lekarzem to wybór życiowy, a nie tylko zawodowy i moim zdaniem nie jest słuszne z dnia na dzień zrywać wszystkie więzi”.

Czy dzisiaj pobiera pan opłaty za swoje usługi?

„Kontynuowanie działalności nie jest kwestią ekonomiczną. Kwota mojej emerytury jest mniej więcej równa temu, co zarabiałem wcześniej, i żyję teraz tak samo dobrze, jak wtedy. Decyzja o kontynuowaniu działalności to zupełnie inna sprawa”.

Jaką?

„Swoją karierę rozpocząłem w 1976 roku, zapisując się na studia medyczne. Dyplom uzyskałem w 1982 roku i po krótkim okresie spędzonym w Albie, w 1985 roku przybyłem do Asti. Przeszedłem na emeryturę po 48 latach składek, biorąc pod uwagę również wykupienie lat studiów. Zgromadziłem doświadczenie i nie wydaje mi się sprawiedliwe, aby nie udostępniać go innym”.

Mówi Pan o swojej obecnej pracy niemal w kategoriach wolontariatu, a nie faktur…

„W pewnym sensie tak jest. Działam jako wolontariusz w Fundacji Cardinal Massaia, która zajmuje się pozyskiwaniem funduszy i sprzętu potrzebnego dla tej instytucji”.

Czym jeszcze się zajmuje?

„Służę swoim doświadczeniem tym, którzy tego potrzebują, przeprowadzając wizyty specjalistyczne w prywatnych gabinetach, wykonując operacje w prywatnych placówkach w Turynie, świadcząc usługi w domach opieki lub udzielając różnego rodzaju konsultacji. Dopóki zdrowie i chęć mi na to pozwolą, będę kontynuował swoją misję lekarza”.